Moja żona Kinga marzyła o ślubie iście z bajki – karoca zaprzężona w białe konie, ślub na plaży o zachodzie słońca, czteropiętrowy tort z realistycznymi figurkami nas obojga i wesele organizowane w zamku. Powiedziałem, że niestety z niektórych rzeczy będziemy musieli zrezygnować, na co smutno odpowiedziała, żebyśmy przynajmniej znaleźli utalentowanego barmana.

Profesjonalista na naszym weselu

barman na wesele w KrakowieNie miał to być byle jaki utalentowany barman – Kinga miała na myśli żonglującego shake’erami i butelkami, przygotowującemu kolorowe, piękne drinki i tęczowe shoty mistrza sztuki barmańskiej. Gdy usłyszałem jej żądania doszedłem do wniosku że wcześniejsze wymagania są całkiem do spełnienia, jednak byłem zdeterminowany, by na naszym weselu znalazł się taki właśnie specjalista.  Poza tym sam byłem dość ciekawy, jak taki człowiek mógłby ożywić tą uroczystość. Zacząłem więc szukać – na szczęście barman na wesele w Krakowie nie był zbyt trudny do znalezienia, gdyż w końcu jest to dość duże miasto. Bartek – gdyż tak nazywał się znaleziony przeze mnie barman – był absolwentem kursów wszystkich wielkich marek oraz laureatem kilkunastu konkursów zarówno polskich, jak i zagranicznych. W środowisku był też ponoć swego rodzaju celebrytą, więc nie byłem pewny, czy przyjmie moje zlecenie. O ile cena jego usług zwaliła mnie z nóg, o tyle zgodził się użyczyć swoich umiejętności na weselu!

Dzień ślubu nadszedł szybciej, niż mogłoby się to wydawać. Ceremonia była piękna i bardzo pamiętliwa, jednak nie mogła się umywać do wesela. Bartek czynił na nim prawdziwą magię – żonglował wszystkim, co znalazł za barem, rozlewał alkohol z niebywałych wysokości i z niebywałą precyzją oraz robił drinki, o jakich nikomu się nie śniło. Każdy z gości bardzo chwalił jego umiejętności i zazdrościł niebywałego, wręcz legendarnego wesela!